Żalgiris Wilno 1-0 Lech Poznań
(Kuklys 44')
Lech Poznań słabiutko zaprezentował się na Litwie i przegrał w pierwszym meczu . Co więcej, to Lechici mieli więcej okazji, by podwyższyć prowadzenie. Jeśli chcą awansować do kolejnej rundy, to w rewanżu muszą spisać się o niebo lepiej.
Po nieudanym ligowym spotkaniu z Cracovią Mariusz Rumak ponownie wymienił połowę swojego zespołu. Do podstawowego składu wrócili Marcin Kamiński, Szymon Drewniak, Kasper Hamalainen, Vojo Ubiparip i Łukasz Teodorczyk, na ławkę powędrowali m.in. Hubert Wołąkiewicz i Gergo Lovrencsics. Mimo poważnego błędu przy bramce dla zespołu z Krakowa szkoleniowiec Lecha po raz kolejny postawił między słupkami na Krzysztofa Kotorowskiego.Pod koniec pierwszej połowy okazało się, że nie była to dobra decyzja. Po strzale Mantasa Kuklysa piłka po rękach doświadczonego golkipera wpadła do strzeżonej przez niego bramki. Fakt, że w tej sytuacji zaspała poznańska defensywa, fakt, że spóźniony był Manuel Arboleda, niemniej jednak bramkarz z taką piłką powinien sobie poradzić. Błąd, popełniony w drugim meczu z rzędu, to chyba jasny sygnał, że Kolejorzowi potrzebna jest zmiana między słupkami.
Poznaniacy mogli sobie już zapewnić awans a tak to będą musieli walczyć w rewanżu. Czy się uda, czy nie – przekonamy się za tydzień, natomiast sama porażka w Wilnie jest dla zawodników „Kolejorza” ogromnym wstydem. Przecież przegrali z zawodnikami, którzy zarabiają kilka razy mniej i grają w kraju, gdzie piłka nożna nie jest tak popularna, jak nad Wisłą. Jednocześnie jest to kolejny po meczach ligowych sygnał ostrzegawczy, że w Poznaniu dzieje się coś niedobrego. Tak nie powinien grać wicemistrz Polski !
Śląsk Wrocław 1-0 Club Brugge
(Plaku 66')
Skazywany na pożarcie Śląsk Wrocław zaprezentował dzisiaj europejską piłkę w starciu z Club Brugge. Zawodnicy Stanislava Levego minimalnie pokonali utytułowanego rywala po fantastycznym lobie Sebino Plaku.
Belgowie przystąpili w roli zdecydowanych faworytów, ale podopieczni trenera Stanislava Levego sprawili ogromną niespodziankę; zagrali bardzo pewnie i zwyciężyli 1:0. Mecz z trybun oglądał selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Waldemar Fornalik.Gospodarze rozpoczęli z mecz zupełnie inaczej niż kilka dni temu z Jagiellonią Białystok. W pierwszych minutach kilkakrotnie zagrozili bramce Matthew Ryan’a. Znakomicie na prawym skrzydle radził sobie Waldemar Sobota i to właśnie po jego rajdach oraz dośrodkowaniach belgijski bramkarz miał najwięcej pracy.W 10. minucie spotkania pomocnik Śląska podał do wbiegającego w pole karne Marco Paixao, ale Portugalczyk trafił prosto w dobrze interweniującego Ryan’a. Tuż przed przerwą Sobota zwodem minął dwóch rywali, jednak po jego strzale bramkarz końcówkami palców przerzucił piłkę nad poprzeczką. Cofnięci na własną połowę Belgowie grali bardzo chaotycznie, ich ataki były łatwo rozbijane przez pewnie grających wrocławskich obrońców.
Po zmianie stron goście zaatakowali nieco śmielej i w polu karnym Śląska od razu zrobiło się niebezpiecznie. W 53. minucie na strzał z dystansu zdecydował się młody Shangyuan Wang, piłka przełamała dłonie Rafała Gikiewicza i odbiła się od słupka.Chwilę później goście nie mieli już tyle szczęścia. Po prostopadłym podaniu Przemysława Kaźmierczaka Albańczyk znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i było 1:0.
Zawodnicy FC Brugge nie zrezygnowali z ataków i w końcówce meczu byli bliscy doprowadzenia do remisu. W 80. minucie Tuur Dierckx podał do stojącego na piątym metrze Toma De Suttera, ale ten trafił w ofiarnie interweniującego Gikiewicza, a po chwili minimalnie niecelnie z rzutu wolnego uderzył Oscar Duarte. Zacięta walka na boisku trwała do ostatnich sekund, jednak wynik nie uległ już zmianie.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz